Społeczeństwo
Przebieg turnusu

Integracyjny Turnus Rehabilitacyjny,
Murzasichle 02 - 16.08.2006


Niezapomniana panorama w Murzasichle

I znowu razem!!! Z wieloma nowymi osobami jak i ze starymi znajomymi rozpoczęliśmy tegoroczny turnus. Od początku zapowiadała się ciężka praca terapeutyczna, ale i chwile odpoczynku, szczególnie w tak cudownej scenerii jak Murzasichle obok Zakopanego! Turnus obfitował więc w wiele ciekawych wycieczek jak i w inne zajęcia dodatkowe, jednak nie one są najważniejsze!


Terapia

Codziennie, od poniedziałku do soboty, odbywały się zajęcia terapeutyczne. Prowadzący dokładali wszelkich starań, by nie były to zajęcia nudne. Ich uczestnicy mieli okazję, by wykazać się talentem dramatycznym podczas odgrywania przeróżnych scenek rodzajowych. Jako komicy sprawdzili się przedstawiając popularne skecze lubianych kabaretów w ramach programu artystycznego na zakończenie turnusu. Swoją nieśmiałość przełamywali przygotowując ulotkę reklamową swojego miejsca zamieszkania oraz prezentując ją na forum grupy. Przy okazji różnorodnych ćwiczeń psychologicznych (bo przecież jąkanie to nie tylko problem z płynnym wysławianiem się) uczestnicy terapii mieli okazję wejrzeć w głąb siebie, poznać, zrozumieć i zaakceptować swój problem. Tego typu ćwiczenia sprzyjały również lepszemu poznaniu się grupy. W ten sposób,  każde następne zajęcia stają się nie tylko kolejnym wyzwaniem, ale również okazją do zawarcia nowych znajomości. Ta niezwykła atmosfera wspólnego pokonywania swoich problemów wraz z ciągłym przebywaniem w swoim towarzystwie oraz aktywnym wypoczynkiem sprawiają, że każdy turnus staje się jedynym w swoim rodzaju przeżyciem, które z pewnością warto powtarzać i w przyszłych latach.


Górny Gliczarów


Piękne widoki w drodze do Górnego Gliczarowa
Po zakończeniu przedpołudniowych zajęć z naszymi terapeutami często wyruszaliśmy na spacery oraz dłuższe wycieczki piesze w góry. Zaczęliśmy od Górnego Gliczarowa – miejsca skąd rozpościerał się najlepszy widok na Murzasichle i znaczną część Tatr. Na początku naszej wyprawy wszystko szło wspaniale - droga nie była trudna oraz mogliśmy podziwiać widoki. Gdy doszliśmy do celu naszej wycieczki zwiedziliśmy piękny kościółek i okolice.

Chwila odpoczynku
Tam usłyszeliśmy od pani Małgorzaty Janickiej - pedagoga, przewodnika tatrzańskiego - wiele ciekawych informacji, które w późniejszym czasie bardzo nam się przydały. W drodze powrotnej szliśmy rzadko uczęszczaną trasą. Napotkaliśmy tam nieduże stadko owiec oraz juhasa strzygącego jedną z nich. Niestety w pewnej chwili droga stała się trudna: przedzieraliśmy się przez krzaki, miejscami było bardzo stromo i ślisko. Po szczęśliwym zejściu na dół musieliśmy pokonać jeszcze sporą rzeczkę – nie wszystkim udało się to zrobić suchą nogą. Mimo pewnych trudów wszyscy byli zadowoleni z wycieczki.
 

Drewniany kościółek w Górnym Gliczarowie

Napotkane po drodze stadko owiec

Juhas strzygący owcę

Jak można zauważyć wyprawy zaczęliśmy od niższych partii i lżejszych wycieczek, a stopniowo zdobywaliśmy wysokie góry. Nasze wyczyny często łączyły się z odpoczynkiem i wymianą wrażeń. W czasie wycieczek konwersacje trwały w najlepsze. Wykazywaliśmy się oczywiście talentami fotograficznymi.



Morskie Oko


Droga była łatwa, więc był czas aby podziwiać widoki
Niezapomniane wrażenia dała wyprawa nad Morskie Oko. Prowadząca tam droga nie jest trudna i obfituje we wspaniałe, górskie krajobrazy. Niestety jest ona dość długa (ok. 8  km). Dla leniwych istniała możliwość dojazdu na miejsce bryczką. Na szczęście udało nam się uniknąć deszczu,

Zachmurzone szczyty też sa piękne!
jednak chmury czasami przysłaniały widoki. Nie przejmując się tym z zacięciem szliśmy dalej podziwiając spowite chmurami szczyty, które też są przecież piękne! Byliśmy wszyscy razem i świetnie się ze sobą bawiliśmy. Nasz zapał został wynagrodzony i nad Morskim Okiem mogliśmy podziwiać piękno otaczających gór! W ostatnich minutach drogi powrotnej troszkę pokropił deszcz, ale na szczęście nie był on duży.
 

Widoki w drodze nad Morskie Oko

U celu wędrówki


Morskie Oko

 

Pobyt w ośrodku


Ośrodkowy pupil był niezwykle ruchliwy...
Ośrodkowy pupil - mały owczarek podhalański, towarzyszył nam na każdym kroku. Jego ruchliwość była nieopisana... Bardzo często był on towarzyszem naszych zabaw. Wieczorami natomiast, odbywała się integracja i wspaniała zabawa w sali dyskotekowej, w naszych pokojach, a często również poza ośrodkiem. Oczywiście wszystko pod czujnym okiem specjalisty. Zbieranie sił na następne dni również się przydało. Zapowiadała się bowiem kolejna wycieczka do Małego Cichego.
 
 

Podczas wieczornej integracji


Wszystko odbywało się pod czujnym okiem specjalisty

 

Małe Ciche


Przekraczanie strumienia
Droga do Małego Cichego prowadzi z Murzasichle poprzez las. Na początku musieliśmy pokonać mały strumień; jak zwykle czyniliśmy to idąc do kościoła lub sklepu, więc nikomu nie sprawiło to problemu. Następnie trzeba iść przez Murzasichle.

Kościół w Murzasichle
Po drodze zrobiliśmy zakupy oraz na chwilę wstąpiliśmy do kościoła, gdzie mogliśmy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o miejscowości. Następnie, droga prowadziła przez las. Chwilami była ona trudna, jednak nikt nie zwracał na to uwagi, ponieważ las obfitował w pyszne jagody i maliny. Po ok. 30 minutowym spacerze przez las doszliśmy do małego osiedla, gdzie znajduje się interesująca karczma regionalna „Tatrzański Bór”.

Las obfitował w pyszne jagody
Spędziliśmy tam troszkę czasu, podziwiając przy okazji piękne panoramy tej miejscowości. Następnie udaliśmy się do Małego Cichego. Jest to bardzo malownicza miejscowość. Z niej roztacza się cudowny widok na słowackie Tatry. Przechodząc przez Małe Ciche warto zainteresować się drewnianym kościółkiem Świętego Józefa oraz nowym wyciągiem narciarskim, którym bardzo chętnie się przejechaliśmy. Widoki po drodze były niezwykłe, urozmaicone dodatkowo przez chylące się ku zachodowi słońce.
 

Karczma regionalna Tatrzański Bór"

Strumień Biały Dunajec"
w Małym Cichym

Widok na góry w Małym Cichym

Małe Ciche jest istnym rajem dla narciarzy – 1200 m trasy zjazdowej, z nowym wyciągiem, wypożyczalnią sprzętu, szkółką narciarską oraz bazą noclegową.


Kościół Św. Józefa w Małym Cichym


Widok z wyciągu w promieniach wieczornego słońca

 

Gubałówka

Odwiedziliśmy również Gubałówkę. Pani przewodnik zapoznawała nas z tradycjami tej ziemi. Widoki na Zakopane i pobliskie góry stawały się coraz piękniejsze. W czasie wycieczki było dużo czasu wolnego, który spędziliśmy na zakupach na Gubałówce oraz po zjeździe kolejką, na Krupówkach.
 

Niestety niebo nad Gubałówką było pochmurne...

Chwilami jednak wyglądało słońce i można było podziwiać okoliczne góry

Na Gubałówce

 

Ognisko

A wieczorem długo oczekiwane ognisko i pieczenie kiełbasek. Nie obyło się oczywiście bez gitary oraz śpiewów.
 
I wreszcie długo oczekiwane ognisko i pieczenie kiełbasek
 

Dolina Kościeliska

 


Pierwszy postój w Dolinie Kościeliskiej

Trudne podejście do Jaskini Mroźnej

W Jaskini Mroźnej


Widok po wyjściu z Jaskini Mroźnej
Kolejna wycieczka odbyła się do Doliny Kościeliskiej. Podczas długiej trasy były chwile relaksu i odpoczynku; po ciężkim podejściu, zwiedziliśmy Jaskinię Mroźną. Naprawdę niesamowita. Po wyjściu z jaskini zaskoczył nas wspaniały widok szczytów.

Strome zejście
A już kilka chwil później pokonaliśmy strome zejście w dół. Chwilami siąpił deszczyk, ale ładne widoki nadal nas nie opuszczały. W końcu upragniony odpoczynek w schronisku Ornak. W powrotnej drodze zahaczyliśmy jeszcze o bacówkę, aby posmakować pysznych oscypków. Najlepiej smakują na świeżym górskim powietrzu!


Piękne widoki w Dolinie Kościeliskiej

Potok Kościeliski

Jeszcze tylko małe zakupy w bacówce...


Murzasichle



Jeszcze raz - niezapomniana sceneria Murzasichle

Panorama w drodze na Mszę Świętą

Msza Święta odbyła się w uroczej kapliczce

Nieco zmęczeni, po powrocie relaksowaliśmy się w naszym ośrodku, podziwiając cudowną scenerię tego miejsca. Pod wieczór pomaszerowaliśmy na Mszę Świętą do uroczej kapliczki na cmentarzu. Wieczorem mała integracja - niestety już ostatni raz w komplecie. Nie obyło się także bez pamiątkowych zdjęć. Uroczysta wspólna kolacja i wymiana wrażeń z dwutygodniowego pobytu.
 

Wymiana wrażeń z turnusu po uroczystej kolacji

To już ostatni wieczór w komplecie..


Wiktorówki

 


Kościółek na Wiktorówkach

Nieprzeniknione tłumy na odpuście na Wiktorówkach

Strażacka orkiestra wzbogacała liturgię
 
Finałową, ostatnią wycieczką  były Wiktorówki. Uczestniczyliśmy w odpustowej Mszy Świętej w tamtejszym kościółku. Atmosferę mszy urozmaicała orkiestra a część nabożeństwa była prowadzona w gwarze góralskiej - niezapomniane wrażenie. W czasie zbiórki „czerwona czapeczka” pani przewodnik nieoczekiwanie zmieniała swoje miejsce i wyznaczała punkt zbiórki. Wspięliśmy się jeszcze wyżej - na Rusinowej Polanie ostatni raz podziwialiśmy cudowne krajobrazy. Pani przewodnik snuła opowieści o Tatrach, a wszyscy słuchali z zaciekawieniem.
 

Piękne widoki z Rusinowej Polany

Pani przewodnik opowiadała bardzo ciekawie. Niestety to już ostatnia wycieczka...

 

Na zakończenie

I tak oto dotarliśmy już niestety do końca naszego turnusu... Tak jak pisane było na początku był on wypełniony co do minuty, nie tylko ciekawymi zajęciami terapeutycznymi, ale również wspólnym wypoczynkiem w pięknej scenerii. W ten sposób podczas turnusu narodziło się wiele trwałych przyjaźni. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, poczuć tę atmosferę  - nie czekaj. Już dziś zapisz się na następny turnus!!



Bardzo gorąco zachęcamy do wypowiedzenia się na forum i podzielenia się swoimi wrażeniami z turnusu! Wszelkie sugestie oraz uwagi również są mile widziane. Gdy nie posiadasz jeszcze konta na naszym forum, konieczna jest uprzednia rejestracja.

Autorzy:
Agnieszka Plewa,
Jarosław Mrozowski,
Kamila Milewska,
Bogusław Pietrus

Fotografie:
Jarosław Mrozowski,
Łukasz Serafin


« powrót
   
Menu Zdrowie

Wyszukaj





Sonda
Jak oceniasz stronę www?
Super
Dobra
Przeciętna
Bez rewalacji
Nie mam zdania


Copyright © 2005-2017 ESC S.A.  Kasy fiskalne Kraków